|
Inne
01.01.2010 Tak szybko się zaczęło, a już się skończyło, czyli podsumowanie 2009 roku okiem jeszcze nie-biegacza  Tegoroczna przygoda z bieganiem zaczęła się już w styczniu fantastyczną V Sztafetą WOŚP z Knurowa do Warszawa. Śnieg i temperatura poniżej zera nikomu nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie miło było porozmawiać, pośmiać się, pożartować, poznać historie innych osób czekając na kolejnego biegacza. To właśnie takie chwile i szybkie tempo biegu pozwoliło sztafecie rozpocząć Bieg Policz się z cukrzycą w Warszawie. Wszystkie te zimowe biegi pozwalają biegaczom podziwiać krajobrazy w śniegowej atmosferze. Tak też było na Półmaratonie w Wiązownej w lutym. Trochę mrozu, trochę wiatru, ale biegło się dobrze. To tak na roztruchtanie. 
Niesamowitym przeżyciem był XV Maratona di Roma, czyli pokonanie 42,195 km w starożytnym mieście, gdzie start i meta usytuowana była przy Koloseum, a biegacze w ciągu kilku godzin mogli zobaczyć wiele miejsc, które opisują przewodniki ? Forum Romanum, Plac Św. Piotra i Bazylikę, Fontannę di Trevi, małe ryneczki. A to wszystko skąpane w ciepłym wiosennym słońcu, aż żal było wracać do Polski, gdzie zacinał śnieg. 
Jednak po tych bezcennych chwilach w Rzymie, przyszedł czas na lokalny bieg, czyli Sztafetę 5x5 i Półmaraton Warszawski. Miło było patrzeć na start trwający ponad 5 minut tłumy ludzi falujące równomiernie w kierunku Nowego Światu, na radość debiutujących, którzy już przekroczyli linię mety oraz na pobite życiówki. W powietrzu czuło się już wiosenne słońce i atmosferę motywującą do mocnego dopingowania biegaczy, a to wszystko w malowniczej atmosferze Starego Miasta. 
Biegało się blisko, ale i trzeba było jechać bardzo daleko. 36 Maraton w Dębnie przy samej granicy z Niemcami, który odbył się w kwietniu przysporzył wiele emocji. Gdyby nie gadulstwo niektórych osób, zostały by pobite życiówki. Jednak zielone drzewa, mocno grzejące słońce okazało się silniejsze niż chęć pokonania życiowych rekordów. Tak samo okazało się w Krakowie. Piękna trasa po staromiejskiej zabudowie i wzdłuż Wisły, a także pogoda zachęcała do dłuższego przebywania na świeżym powietrzu i biegowych spotkań z chłopakami z Małopolskiej stolicy. Bez pośpiechu, ale z uśmiechem na twarzy udało się przebiec 42 km 195 m. 
W maju Stowarzyszenie po raz pierwszy zaangażowało się, dzięki Gazecie Wyborczej, w akcję Polska Biega. W niedzielnym biegu na 3,5 km w Nowym Mieście nad Pilicą wzięło udział ok. 90 osób, w tym najliczniejszą grupę stanowiły dzieci i młodzież. Super było patrzeć jak młodzi biegacze z uśmiechem na twarzy mogą przebiec ulicami miasta i odebrać pamiątkowy dyplom z numerem startowym. 
Jednak bieganie w dzień przestało już niektórym wystarczać, dlatego dla takich zapaleniców organizuje się Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego (IV), którego start odbywa się o dziewiątej wieczorem i miło jest patrzeć jak zawodnicy kończą bieg zaraz po północy. Pamiątkowe zdjęcie, miła, kameralna atmosfera w parku skąpanym w nocnej poświacie Bydgoszczy. 
Na specjalne zaproszenie OSIRu ekipa BpP wzięła udział w Biegu Piotrkowskim na dystansie 10 km, który odbył się na początku czerwca. Serce rosło, gdy patrzyło się na sprawną organizację imprezy przewidzianej dla 1000 osób, w tym ze szczególnym uwzględnieniem dzieci ze szkół podstawowych. Cały rynek zalewało morze pomarańczowych koszulek i radosny gwar startujących. Tydzień później Półmaraton Jurajski w Rudawie był okazją do spotkania się przed akcją Biegiem przez Polskę 2009 i wspólnego pokonania dystansu 21 km w tempie przewidzianym w lipcowym biegu. 
A 1 lipca z Terespola ruszył bieg przygotowywany ze szczególnym namaszczeniem, czyli Biegiem przez Polskę 2009 ze Wschodu na Zachód dla Elizki Zalewskiej. Akcja charytatywna zakończyła się 15 lipca w Zgorzelcu. Biegacze pokonywali ponad 50 km dziennie bez dnia odpoczynku. Mimo skwaru, upału, dużej wilgotności, deszczu, burzy i gradu wszyscy, którzy wzięli udział w tym niesamowitym przedsięwzięciu byli z siebie dumni.
Wakacje, morska bryza, tłumy ludzi. To nie tylko wakacje, ale także sierpniowy Maraton Solidarności w Trójmieście. W tym roku niewiele osób zdecydowało się na oczekiwanie na start zawodników, bo niestety później mogły być malutkie problemy z dotarciem na parking przy Długich Ogrodach. W tym roku udało się sfotografować zawodników aż trzy razy, a w międzyczasie można było buszować miedzy straganami na Jarmarku Dominikańskim. Połączenie przyjemnego z przyjemnym.
Cały wrzesień był gorącym okresem dla biegaczy nie tylko ze względu na ilość przebiegniętych maratonów, co tydzień maraton, lecz również ze względu na życiówki, które bite były podczas każdego z nich. Ten maraton maratonów rozpoczął się w półmaratonem w Pile. Później był Wrocław, gdzie piękna, choć trochę mroźna pogoda, super organizacja i nagrody dodały niejednemu zawodnikowi energii. Jednak największym tegorocznym przeżyciem okazał się Real Berlin Marathon. Niewyobrażalne tłumy ludzi, biegaczy, organizatorów, kibiców. Wspaniałe show, którego nie da się opisać słowami. Tam trzeba po prostu być. Meta przy Bramie Brandenburskiej, 4 helikoptery z relacją on live, wielki telebin, na którym widziało się wszystko. Po prostu najlepszy doping na świecie, widać, że całe miasto żyło biegiem, jednak Berlin to nie miejsce na życiowe rekordy. Takim miejscem jest inna europejska stolica, czyli Warszawa. Ponownie start i meta na Starym Mieście, zmodyfikowana trasa na prawym brzegu Wisły, a cała organizacja coraz bardziej zachęca do wzięcia udziału w biegu i co najważniejsze do pokonywania bariery 3 godzin. Cóż niektórym zabrakło naprawdę niewiele, ale zabójstwem okazał się podbieg na Konwiktorskiej. A niektórym zabrakło zdrowia, gdyż zaczął się okres nasilonych objawów grypowych powodując brak sił nawet na odebranie pakietów startowych.
Wymiana kadry nastąpiła na maratonie w Poznaniu, gdzie udała się silna ekipa zasilając tym samym rekordową ilość biegaczy październikowego biegu. Oczywiście meta na Malcie, też trochę zmieniona trasa, pozwalająca obejrzeć trochę Poznani. Mało zdjęć, bo wszyscy biegli, a później wycieńczający powrót do domu.
I Supermaraton Kalisia, czyli 100 km ciągłego biegu. Podziw dla ludzi, którzy mają tyle samozaparcia i motywacji, by wystartować o 6 tej rano, biec w kompletnych ciemnościach i mgle, a później jeszcze biec i biec i biec i tak przez ponad 7 godzin. W tym roku udało się złamać barierę 9 godzin i w kategorii wiekowej po raz pierwszy prawie stanąć na podium. Statuetka nadal czeka na odebranie. A co by było gdyby nie było eskorty samochodu i poweradów wyciąganych z rowu.
Niektórzy biegacze nie mogąc wystartować w Kaliszu zdecydowali się w tym samym czasie pokonać błota w Maratonie w Starej Miłosnej. Taki cross bardzo dobrze wyrabia łydki i uda. Ale dobrze, że w XXI wieku są pralki, dobre proszki, bo tak ubrudzonych rzeczy nikt by w ręku nie doprał.
Ostatnim zorganizowanym biegiem maratońskim w tym roku był Maraton Trzeźwości w Radomiu, który ma co raz więcej zwolenników. Miło jest przechadzać się wokół zalewu Borki, gdy inni pokonują 14 pętli dystansu maratońskiego. Jednak później na wszystkich biegaczy czekał lokalny posiłek regeneracyjny, ogromny kotlet schabowy.
Te wszystkie biegowe i nie-biegowe sukcesy zostały docenione także przez inne instytucje. W czerwcu Stowarzyszenie otrzymało wyróżnienie w edycji konkursu Firma Roku Powiatu Grójeckiego 2008 roku za organizację akcji Biegiem przez Polskę 2008 Gdańsk-Zakopane dla Julki Pańczyszyn. W wakacje Tomek, mimo poważnej kontuzji został testerem butów biegowych czasopisma Runner?s World. A grudzień pełen był wrażeń dzięki Stowarzyszeniu W.A.R.K.A, które ogłosiło aż trzy konkursy. W Opowiedz o swoim działaniu Stowarzyszenie wygrało główną nagrodę w kategorii strona internetowa i blog, a w konkursie Szklarnia dobrych pomysłów udało się napisać dobry projekt i dostać małe wsparcie finansowe. Także w Liderze Aktywności Lokalnej zwrócono uwagę na aspekt działalności społecznej Stowarzyszenia.
Krótko podsumowując rok 2009 był rokiem udanym, wszyscy nabrali jeszcze większego apetytu na dalszą działalność biegową, ale także i nie-biegową, ale o tym już wkrótce.
14.05.2009 Polska Biega 2009 w Nowym Mieście  W niedzielę 10 maja odbyła się pierwsza edycja akcji Polska Biega w Nowym Mieście. Na starcie 3.5 km. biegu stawiło się 90 uczestników, w tym większość stanowili uczniowie nowomiejskich szkół. Aby pomóc wszystkim przebiec całą trasę, udało się zorganizować tzw. peacemakerów, którzy prowadzili grupy na: szybkie, średnie i wolne tempo. Pomysł się sprawdził. Wszystkim startującym pokonanie trasy nie sprawiło większych problemów. 
Był to bieg rekreacyjny, każdy kto przekroczył linię mety był zwycięzcą. Jednak każdy rywalizował nie tylko z samym sobą, lecz również z nadchodzącą burzą, która poczekała aż wszyscy dobiegną do mety.
Na starcie nie zabrakło rodziców, którzy kibicowali swoim pociechom. Niektórzy z nich sami wzięli udział w biegu.
Podczas akcji Polska Biega w całym kraju zorganizowano 544 biegi, w których wzięło 69 tysięcy osób.
Więcej zdjęć w dziale "Galeria".
12.01.2009 V Sztafeta Biegowa Biegaczy z Knurowa do Warszawy z okazji XVII finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka  W dniach 10-11.01.2009 odbyła się sztafeta biegowa z Knurowa do Warszawy z okazji WOŚP. Organizatorem sztafety był Bogdan Leśniowski z Knurowa. Trasa biegu liczyła 340 km, została podzielona na dwa etapy. Start sztafety zaplanowano na sobotę 10 stycznia o godzinie 8.00 z ul. Szpitalnej w Knurowie. Biegaczy przeprowadził przez miasto zespół rockowy, który towarzyszył sztafecie do rogatek. Organizatorzy wpadli na kapitalny pomysł umieszczenia muzyków na samochodzie ciężarowym co umożliwiło przemieszczanie się kapeli. Pierwszy etap zakończył się w Końskich i tam również rozpoczął się etap drugi w niedzielę 11 stycznia o godzinie 6.00. Około godziny 12.15 sztafeta dotarła do Warszawy. Przed biegaczami czekał najbardziej emocjonujący moment, bieg Aleją Krakowską oraz ulicą Grójecką i przyłączenie się do Biegu WOŚP "Policz się z cukrzycą" Podczas biegu ulicami Warszawy Knurowskiej Sztafecie cały czas towarzyszyła Telewizja. 
W sztafecie wzięli udział również biegacze ze Stowarzyszenia "Biegiem przez Polskę" - Jacek Chałupka, Jarek Mikołajczyk, Jacek Boguski oraz gościnnie Zulus.
Stowarzyszenie Biegiem przez Polskę dziękuje Bogdanowi Leśniowskiemu za możliwość udziału w V Sztafecie Biegowej oraz stworzenie podczas biegu niezapomnianej atmosfery. Bodek trzymaj tak dalej! Będziemy biegać do końca świata i jeden dzień dłużej!
Więcej zdjęć w dziale "Galeria".
02.12.2008 I Bieg Śladami Błogosławionego Ojca Honorata Zakroczym - Nowe Miasto  W dniach 29-30.11.2008 odbył się I Bieg Śladami Błogosławionego Ojca Honorata z Zakroczymia do Nowego Miasta nad Pilicą. Trasa liczyła 120 km. Start został zaplanowany spod klasztoru Ojców Kapucynów w Zakroczymiu o godzinie 5 rano, natomiast meta dzień później, również pod klasztorem, ale w Nowym Mieście o godz. 17.00. W biegu wzięli udział członkowie Stowarzyszenia Biegiem przez Polskę: Jacek Chałupka, Jarek Mikołajczyk, Konrad Asendrych. Każdego dnia pokonywano 60 km podzielonych na sześć 10 km etapów z kilkudziesięciominutową przerwą pomiędzy każdym. Pogoda nie rozpieszczała biegaczy. Pierwszego dnia biegacze zmagali się z mrozem i deszczem, natomiast drugi dzień przyniósł silny wiatr. 
Bieg był zarazem jednym z elementów przygotowań do lipcowego Biegu przez Polskę Wschód - Zachód (Terespol-Zgorzelec).
Trasa biegu: Zakroczym - Leszno - Błonie - Grodzisk Mazowiecki - Żabia Wola - Osuchów - Biała Rawska - Sadkowice - Nowe Miasto
Spływ kajakowy z Domaniewic do Bałtyku  W dniach 11 do 21 lipca 2007 roku odbył się spływ kajakowy rzeką Pilicą z Domaniewic, Wisłą przez pół Polski aż do Bałtyku. Wzięło w nim udział trzech amatorów-zapaleńców bracia Jacek i Krzysztof Chałupka oraz Damian Dudek na co dzień związani z Klubem Karate "Pilica" Nowe Miasto. 
Ich przygoda rozpoczęła się w środę 11.07.2007 o godzinie 8.44 kiedy to zostali zwodowani w Ośrodku Agroturystycznym Safari, a zakończyła o godzinie 11.27 w Sztutowie oddalonym jeszcze ok. 20 km na wschód od samego ujścia Wisły do Bałtyku. Podczas tych dziesięciu dni kajakarze codziennie pokonywali odcinek o długości ok. 70 km, wstając o godz. 6 rano i rozbijając obozowisko dopiero po godz. 20, gdzie zazwyczaj czekała na nich tylko mała wysepka, rozbicie namiotu i samodzielne przygotowanie gorącego posiłku, który musiał im zapewnić energię na następny dzień. 
Najtrudniejszym wyzwaniem nie okazały się niebezpieczne nurty Wisły, a spokojne wody Zalewu Włocławskiego, których pokonanie (43 km) zajęło prawie 7 godzin i wiejący w twarz wiatr. Jednak największe przeżycie czekało na tę trójkę na końcu Jeziora - na włocławskiej tamie, gdzie zostali ześluzowani z wysokości 11 metrów. Każdy z nich przez 20 min., bo tyle trwa śluzowanie, czekał z niecierpliwością i trochę ze strachem, co ich spotka, gdy zapora się otworzy. Później, gdy w kanale zostawili kajaki na brzegu i zrobili sobie krótką przerwę, by ochłonąć, z wrażenia nie zauważyli, że śluzują następnego kajakarza i wszystkie kajaki zaczęły im odpływać.
Po przybyciu z wyprawy do domu okazało się, że spędzili w kajakach 74 godziny i 23 minuty, pokonując tym samym ok. 615 km (w tym ok. 18 km pełnym morzem).
Więcej zdjęć w dziale "Galeria".
|